Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.

Bogusławski jak Opatrzności pomoc przyjmował to oświadczenie, Laura milczała. Na odchodnym jednak kasztelanowa zatrzymała ją, za rękę cisnąc, i głosem pełnym uczucia, które się kryło pod żartobliwym pozorem, odezwała się: — Proszę cię, kawalerze, proszę, nie usuwaj się, nie dzicz, pomóż nam, a nie zapominaj o mnie. Przyjdź nie proszony, sam... zawsze ci będę rada. Znajdziesz w tym domu przyjaźń i współczucie. Zaledwie wyszli w ulicę, Bogusławski, któremu trudno było powstrzymać się dłużej, odezwał się do Laury: — Któż jesteś, na Boga? Pan czy pani, czy panienka? Gubię się w domysłach. Widziałem ją na drodze w postaci ślicznej kobiety, dziś znajduję piękniejszym jeszcze mężczyzną i znakomitym artystą! Kto jesteś? — Szanowny panie — śmiejąc się rzekła Laura — ja w tej chwili nie umiem panu powiedzieć, ani czym jestem, ani kim będę. Jak do zacnego człowieka odzywam się, prosząc o tajemnicę; jestem ścigana, ukrywam się, więcej powiedzieć nie mogę i nie potrzebuję. Jeśli pod najsurowszym incognito przydatną być mogę dla wygrania teatralnej sprawy, z chęcią panu służyć będę. Żegnam. To mówiąc, wymknęła się żywo, uchwyciwszy Lassy pod rękę, która cały ten wieczór spędziła w zawodach. Nikt na nią ani na jej strój nie zwrócił oka, paplać nie było z kim, drzemała w kątku znudzona, a trzewiki okrutnie ją cisnęły. Trochę zazdrości i gniewu na Laurę mieszało się do złego humoru, a w tej drodze niejedna zła myśl narodzić się mogła, jeśli już dawniej na świat nie przyszła. TOM TRZECI   I   W Borowcach od owej katastrofy, o której wypadku mówiła Lassy, życie się wlokło dla nieszczęśliwego Dobka daleko ciężej i nieznośniej, niż on sam w chwilach jasnowidzącego zwątpienia mógł przewidywać. Rozczarowanie po ożenieniu musiało bardzo prędko nastąpić; piękna wdówka rychło zmieniła się w najnieznośniejszą żonę. Lecz w miodowych miesiącach były choć chwile jaśniejsze, jejmość stawała się czulszą, łagodniejszą, powolniejszą i odzyskiwała serce. Dobek mówił sobie, iż choćby była niezupełnie doskonała, w powietrzu Borowiec odżyje, przemieni się, złagodzi. Cale innych był przekonań stary Eliasz, ale ten się nimi z nikim nie dzielił. Opuszczony stał ogródek, pyłem okryte, odarte pokoiki Laury, ani jej wesołego śmiechu, ani jasnej twarzy wśród ruin posępnych widać nie było. Straszliwą noc przebywszy na wschodach w skarbcu razem z rotmistrzem, który był pewien, że mu tam głodną śmiercią umierać przyjdzie, a był to rodzaj zgonu, którego się najmocniej lękał, Sabina odchorowała przerażenie, wstyd i obawę, aby mąż nie odesłał jej z towarzyszem do Smołochowa. Udało się jej przecie obietnicą pieniężnej pomocy skłonić Porębę, ażeby na siebie przyjął winę całą i poniósł za nią wygnanie. Dobek, przerażony tą napaścią na skarby swe, rozgłosem, jaki o nich mógł pójść po świecie, w pierwszych chwilach mówić z winowajcami nie chciał i odgrażał się, iż ich na oczy nie puści. Pośrednictwo księdza Żagla, litość ku kobiecie śmiertelnie chorej, znękanie samo, które mu odebrało energię, złamały pierwsze gniewy. Poręba, pozdrowiawszy, wyjechać musiał natychmiast, dawszy słowo, iż nigdy więcej pokazywać się tu nie będzie. Ponieważ na dziedzictwie w Mazowszu jeszcze nie było co robić, bo tam wierzyciele wytrzymywali długi, przeniósł się cichaczem nie dalej jak do Smołochowa i tam medytował o widzianych po nocy kufrach pełnych złota i o tym, jakby on ich używać potrafił, gdyby do niego należały. Sabina wstała po chorobie straszliwie zmieniona, chuda, zżółkła, kaszląca, tak że o życie jej nawet można mieć było obawę. Powoli potem zaczęła do siebie przychodzić i wszelkimi środkami usiłowała odzyskać dawną swą władzę nad Dobkiem. Stała się dobrą i cichą, czasem nawet dla przypodchlebienia mu się wspomniała o Laurze, żałując, że dziecko zuchwałe na takie się dobrowolnie naraziło niebezpieczeństwo. Wprędce spostrzegłszy, że Dobek w jej ustach wspomnień o córce nie lubiał, zamilkła. Tymi środkami przyszła po niejakim czasie do pierwszej nad starym przewagi i panowania. Nie mogła tylko ani o Laurze, ani o kufrach nic mówić przed nim, gdyż stary gniewał się, milczał i czasem po dobie całej nie odzywał się do niej. Choć stratę córki opłakał, pan Salomon nie wyrzekł się jej odzyskania. List cokolwiek go był uspokoił, wkrótce potem wróciło znowu pragnienie wyszukania jedynego dziecka. Lecz gdzie i jak je było ścigać? Gdzie się dowiedzieć o nim? Do Borowiec żadna wiadomość spoza granic ich nie dochodziła, posłać nie było kogo; dokąd? Dobek z Eliaszem tylko cicho się naradzał i oba popłakiwali. Doskonały szpieg, blada Rózia podsłuchiwała rozmów pana ze sługą i donosiła Sabinie, że zawsze tylko o Laurze radzili, a tęsknili po niej. Chciało się bardzo pani Dobkowej do miasta

Tematy

  • ZgĹ‚Ä™bianie indiaĹ„skiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego gĹ‚owa.
  •  Poka| ci jeszcze Warszaw tak, jaka bdzie w niedalekiej przyszBo[ci: wspaniaBa i zielona! A co do eksponatów naszego muzeum, to niewiele nam niestety pozostaBo pamitek z dawnych czasów, ale te, które si uchowaBy  musimy zabezpiecza i ochrania
  • - O naszym kontrakcie? A czy nie dokazałem tego, com miał dckazać? Cóż więcej obiecywałem prócz wyrwania cię z więzienia? Czy tego nie uczyniłem? Czy zagraża ci jeszcze...
  • W końcu Mohawk zwrócił się do swego towarzysza: – Co mój brat sądzi o tym? Sasay’ga jeszcze przez chwilę patrzył na odległy brzeg jeziora, wreszcie wyrzekł tylko jedno...
  • Wspomniałem już, że wyzwoleńcy moi tworzyli silnie zorganizowany związek i że obraza jednego z nich była uważana za obrazę wszystkich, a kogo jeden z nich wziął pod swą opiekę,...
  • Jeśli będą one kiepskie, to nie tylko nikt nie zechce ich przećzV tać, ale jeszcze będą bardzo źle świadczyły o firmie...
  • Ballantine i jego zausznicy przypisywali sobie w tej chwili zasługi jego i jeszcze dwóch innych nieobecnych na konferencji lekarzy...
  • To były pierwsze dni po wejściu sił rozjemczych, w okopach po obu stronach siedziało jeszcze mnóstwo żołnierzy i trzeba było to całe bractwo rozpoznać, policzyć i...
  • Potem zobaczył coś jeszcze bardziej szokującego — wyraźny zarys drugiego szybu bezpośrednio pod miejscem, z którego wydobyto meteoryt, jakby kamień został umieszczony w...
  • Nawet teraz nie rzucili papierosów, a byli i tacy, którzy w tych ostatnich minutach wydarzenia jeszcze chcieli uspokoić się nikotyną, szukali po kieszeniach zapałek i...
  • Do tego potrzebowałby jeszcze dwóch towarzyszy, ale niestety, ci byli potrzebni gdzie indziej: dowodzik' całością obrony...