Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.
Ale i uczestnicy kultury wyższej też nie zawsze mieli sprecyzowane preferencje, co właściwie można i należy
zrobić, żeby osiągnąć określone cele, jeżeli cele w ogóle były wyraźnie artykułowane.
Zdaniem króla lepsza od 27 lat edukacja i zamiłowanie do czytania książek zagranicznych były istotnym elementem polskiej „rewolucji". Stanisław August od początku panowania miał chyba dwa nadrzędne cele: szybki rozwój cywilizacyjny i kulturalny kraju - lecz w niesprzyjających okolicznościach takie ambicje przekładały się z konieczności na realizację bardzo małych i powolnych zmian lub tylko na wyrażanie określonych oczekiwań na przyszłość. To było tak, jak powiadał Wolter w Traktacie o tolerancji: „Jest więc człowieczeństwo i sprawiedliwość wśród ludzi. Rzucani w ziemię ziarno, które pewnego dnia może wydać plon". Może, ale dziś już wiemy, że nie musi.
Po gorszej stronie - zatytułował swój artykuł Marcin Kula, w którym dowodzi, że Polska zawsze pozostawała na peryferiach Europy, a raczej że w Europie stała jedną tylko nogą, że jej kultura jest kulturą „przepołowioną", rzymsko-bizantyjską, kulturą, która czerpała, adaptowała i rozprzestrzeniała wzory zarówno chrześcijaństwa zachodniego, jak i wschodniego2. Jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, ale budzi też spore wątpliwości. Peryferia to określenie wieloznaczne, „na peryferiach" Europy w różnych czasach znajdowało się wiele państw nie nadążających za rozwojem innych, których nikt z tego tytułu z Europy nie wyłączał. Banalne jest stwierdzenie, że o wzorach kulturowych i tradycji narodów decydują elity intelektualne i prestiżowe, a te od dawna już karmiły się kulturą zachodnią i tu czerpały wzory reform, nowych wartości, wizje przyszłości, były związane przynajmniej uczuciowo i przynajmniej w XVIII wieku z cywilizacją, która zawsze siedziała i siedzi „na ławie oskarżonych"3. W Polsce XVIII wieku nikt nie wątpił, że kraj należy do Europy. Zdaniem Kołłątaja najludniejsze „Rosji kraje, przez które w Europie zaczęła mieć swoje znaczenie, są to odpadłe od Litwy i Korony prowincje [...] Przed traktatem Grzymołtowskim Polska i Rosja spoglądały na siebie jako narody dzielące dwie części świata"4.
Zdaniem XVIII-wiecznych statystów społeczeństwa ludne i bogate są aktywne, społeczeństwa słabo zaludnione i biedne -apatyczne i bezwolne. Na wyzwolenie aktywności liczył Kołłą-taj, kiedy pisał, że trzeba „szukać sposobów do możności krajowej przywiązanych, chroniąc się wszystkich obcych zasileń [...] i poty Polak niech się zna być niewolnikiem obcej siły, póki nie znajdzie sam w sobie skutecznych ratowania się środków"5. W tym wypadku chodziło o podatki na wojsko, które należało zwiększyć i zreorganizować bez obcych pożyczek i subsydiów. W jednym z memoriałów zwróconych do pruskich dygnitarzy
298 299
przekonywano, że przy doskonałym rządzie Rzeczpospolita mogłaby bez trudu zwiększyć zaludnienie swoich urodzajnych prowincji i potroić liczbę ludności, a osiągnąwszy 24 miliony mieszkańców zrównałaby się z Francją.
W wieku oświecenia wiele państw dążyło do zbawiennej wówczas w różnych dziedzinach uniformizacji (nauczanie, prawa, miary i wagi), a dotyczyła ona także rozpowszechnienia pewnych słów-kluczy i pojęć abstrakcyjnych, takich jak na przykład tolerancja, godność, prawa narodów, prawa człowieka, powszechne oświecenie, czyli alfabetyzacja, wielość wartości. Jednocześnie w tym samym XVIII wieku - jak pisze Pierre Chaunu - „Europa w swoich głębinach pozostaje zadziwiającym rezerwatem społeczeństw tradycyjnych, sprzed pięciu albo i sześciu stuleci na Zachodzie, a jeszcze znacznie bardziej archaicznych na Wschodzie i na Południu"6. W samym centrum Europy były więc okręgi młode i stare. Można powiedzieć żartem, że polscy politycy w przededniu i w czasie przełomowego sejmu 1788-1792 r. byli większymi optymistami niż współczesny nam francuski historyk. Stanisław Staszic twierdził w retorycznym wykrzykniku, że Polska w porównaniu z Europą, która kończy wiek XVIII, jest zaledwie „w wieku piętnastym" (a więc tylko trzy stulecia opóźnienia), a Stanisław August, że jest zacofana w stosunku do Francji o sto albo dwieście lat: „niechże się Pan przeniesie myślą o sto lub o dwieście lat wstecz od dnia dzisiejszego i potem niech mi Pan powie, czego mógłby Pan oczekiwać od podobnego [do polskiego] sejmu francuskiego?" A kiedy indziej pisał, iż „trzeba pamiętać, że my jesteśmy, w znakomitej większości, o dwa wieki młodsi niż Francja, jeżeli chodzi o idee filozoficzno-polityczne, i dlatego wiele posunięć, które są znakomite same w sobie, byłyby u nas jeszcze przedwczesne"7. Sejm 1788 r. otwarto 7 października (jak chciało prawo, w pierwszy poniedziałek po św. Michale) i skonfederowano w atmosferze dawno nie spotykanych w Warszawie nastrojów patriotycznych. Rzec by można, że kraj „oddychał wolnością". Już przed samym otwarciem sejmu wiadomo było, iż oczy nowych posłów zostaną obrócone w stronę państwa pruskiego, a sam ten fakt był bulwersujący