Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.
W
oczach cioci Misi błyskają łzy, skoro wspominam o wyjeździe. Nawet Marcin spogląda na
mnie z wyrzutem.
W zeszłym tygodniu dostałam długi list od Julianny. Ma ona dar pisania pięknych listów.
Została sekretarką jakiegoś jegomościa, który bezustannie podróżuje po całym świecie.
Podróżować po całym świecie! Samo to zdanie brzmi fascynująco. Ktoś, kto mówi „Pojadę
do Egiptu”, jakby chodziło o podróż do Charlottetown. Takie życie na pewno będzie
odpowiadało Juliannie.
Twierdzi ciągle, że to ja wpłynęłam na zmianę jej losów. „Chciałabym Ci powiedzieć, ile
wniosłaś do mojego życia” — napisała. Sądzę, że rzeczywiście jej pomogłam. Nie było to
wcale łatwe. Rzadko odzywała się bez dotkliwej ironii ukrytej pod grzecznymi słowami, a
moich uwag co do pracy w szkole słuchała zawsze jak majaczeń chorego. Ale już o tym
zapomniałam.
Wszyscy po kolei zapraszali mnie na „pożegnalną kolację”. Nawet Paulina Gibson. Stara
pani Gibson umarła kilka miesięcy temu, więc Paulina mogła wydać przyjęcie na moją cześć.
Byłam też jeszcze raz w domu Tomgallonów i wysłuchałam kolejnego monologu panny
Minerwy. Ale bawiłam się dobrze, z przyjemnością zajadając przygotowane przez nią
smakołyki. A ona z równą przyjemnością opowiedziała mi o kilku, innych tragediach. Panna
Minerwa nawet nie stara się ukryć politowania dla wszystkich, którzy nie urodzili się
Tomgallonami. Ale powiedziała mi kilka miłych komplementów. Dostałam też od niej śliczny
pierścionek ze szmaragdem, w którym lśni seledynowy blask księżyca. Dar od ojca panny
Minerwy na jej osiemnaste urodziny.
— Gdy byłam młoda i ładna… całkiem ładna, kochanie. Sądzę, że teraz mogę to już
przyznać.
Cieszę się, że ten pierścionek należał do panny Minerwy, a nie do żony stryja Aleksandra.
Gdyby jego poprzednią właścicielką była tamta dama, nie mogłabym go nosić. Jest śliczny.
Kocham kamienie koloru morza. Dom Tomgallonów, tonący w powodzi drzew i kwiatów,
jest na pewno wspaniały. Ale nie oddałabym swego Wymarzonego Domku za te wszystkie
cuda wraz z zamieszkującymi je duchami. Chociaż uprzejmy i dobrze wychowany duch na
pewno byłby miłym kompanem. Jedyny zarzut, jaki stawiam Alei Duchów, to fakt, że nie
spotkałam w niej żadnego ducha.
Wczoraj poszłam na ostatnią przechadzkę po starym cmentarzu. Okrążyłam wszystkie
kwatery. Powiedziałam też do widzenia Królowi Burz, za którym chowało się słońce.
Pożegnałam moją kochaną kotlinkę, królestwo świetlistego zmierzchu.
Miesiąc egzaminów, pożegnań i załatwiania ostatnich spraw trochę mnie zmęczył.
Zamierzam przez pierwszy tydzień na Zielonym Wzgórzu leniuchować. Będę chodziła na
spacery i cieszyła się zielonym światem. O zmierzchu będę marzyła przy Zwierciadle Driad,
wypłynę na Jezioro Lśniących Wód w łódce. A jeśli zabraknie takiej, wystarczy mi łódź pana
Barry. Będę zbierała dzwonki w Lesie Duchów. Odnajdę poziomkowe polany na pastwiskach
pana Harrisona. Razem ze świetlikami zatańczę w Alei Zakochanych, pójdę do starego,
zapomnianego ogrodu Heleny Gray, usiądę na kamiennych schodkach pod rozgwieżdżonym
niebem i posłucham, jak morze układa się do snu. A gdy minie tydzień, powrócisz do domu…
i wtedy nie będę już chciała niczego więcej.
Gdy nazajutrz Ania żegnała się z mieszkańcami Szumiących Topoli, Rebeki Dew nie było.
Ciocia Kasia z powagą wręczyła Ani list.
„Droga panno Shirley — pisała Rebeka Dew. — Piszę na pożegnanie ten list, bo nie ufam
sobie, że powiem Pani to wszystko, co chcę. Przez trzy lata mieszkała pani pod naszym
dachem. Obdarzona pogodą ducha i właściwym młodości poczuciem humoru nigdy nie
zniżyła się Pani do próżnostek i przyjemności pospolitego tłumu. Zawsze zachowywała się
Pani wobec wszystkich, a szczególnie wobec kreślącej te linie, z ogromną delikatnością.
Odnosiła się Pani z szacunkiem do moich uczuć i czuję głęboki smutek z powodu Pani
wyjazdu. Lecz nie możemy protestować przeciwko rozkazom losu.
Wszyscy w Summerside, którzy mieli szczęście Panią znać, będą rozpaczali. Wiele
wdzięcznych, choć prostych serc będzie o Pani pamiętało. Do końca życia będę się modliła o
szczęście i pomyślność dla Pani na tym świecie, a także o wieczną radość w przyszłym.
Wydaje mi się, że niedługo Pani pozostanie panną Shirley. Połączy się Pani więzami duszy
i serca z człowiekiem, którego Pani wybrała. Z tego, co słyszałam, jest to wyjątkowy pod
każdym względem młody człowiek. Autorka tego listu, obdarzona znikomą ilością uroków
osobistych i zaczynająca odczuwać swój wiek (co nie znaczy, że nie będę krzepka jeszcze
przez parę ładnych lat), nigdy nie pozwoliła sobie na jakieś matrymonialne aspiracje. Lecz nie
zaprzecza, że interesuje się żywo szczęściem swoich przyjaciół. Czy mogę wyrazić życzenie,
aby Pani małżeńskie życie było nieprzerwanym pasmem Szczęśliwości?
(Tylko niech Pani nie oczekuje zbyt wiele od mężczyzny).
Moje poważanie, i jeśli mogę to powiedzieć, uczucia moje dla Pani będą wieczne. Gdy
kiedyś nie będzie Pani miała nic lepszego do roboty, proszę wspomnieć, że istnieje ktoś taki,
jak
Pani oddana sługa
Rebeka Dew
Ania z wilgotnymi oczyma złożyła list. Aczkolwiek podejrzewała, że Rebeka Dew
większość zdań przepisała z „Książki o zachowaniu się i etykiecie”, nie ujmowało to im
szczerości.
— Proszę powiedzieć kochanej Rebece Dew, że nigdy jej nie zapomnę i że będę was
odwiedzała każdego lata.
— Nic nie zatrze nam wspomnień o pani — szlochała ciocia Misia.
— Nic — z naciskiem potwierdziła ciocia Kasia.
Gdy Ania ruszyła sprzed Szumiących Topoli, ujrzała w oknie wieży powiewający biały
ręcznik kąpielowy. Machała nim Rebeka Dew.
* Alfred Tennyson (1809–1892) — późnoromantyczny poeta i dramaturg angielski.
* Becky Sharp — bohaterka powieści Williama Thackeraya „Targowisko próżności” (przyp. tłum.).
* Samuel de Champlain (1567–1635) — francuski podróżnik, badacz Kanady, jej pierwszy gubernator.
Założył miasto Quebec.
* W jęz. angielskim istnieje słowo century — stulecie, stąd pomyłka chłopca.
* Henry Stewart Darnley (1545–1567) — drugi mąż królowej szkockiej Marii Stuart, zginął wskutek spisku
kierowanego przez doradcę Marii, J. H. Bothwella, rzekomo za jej zgodą.
* Henry Wadsworth Longfellow (1807–1882) — amerykański poeta romantyczny.
* Ralph Waldo Emerson (1803–1882) — pisarz amerykański, czołowy ideolog amerykańskiego
romantycznego nurtu filozoficzno–moralnego.
* Edgar Allan Poe (1809–1849) — wybitny amerykański poeta i pisarz romantyczny.
* Tadż Mahal — zabytkowe mauzoleum w Agrze, zwane perlą Indii