Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.

Przybrane przez króla imię wydawało się Wiernym prze-sadną pychą, gdyż tytuł Władców Zachodu należał do Valarów. Serca ich były rozdarte pomiędzy lojalnością dla rodu Elrosa a czcią dla Możnych powołanych przez Iluvatara. Lecz czekały ich gorsze jeszcze rzeczy. Dwudziesty drugi bowiem król, Ar-Gimilzor, okazał się najzawziętszym wrogiem Wiernych. Białe Drzewo, zaniedbane pod-ówczas, zaczęło usychać, a król zakazał teraz używania mowy elfów w całym kraju i karał surowo tych, którzy przyjaźnie wita-li okręty z Eressei, przybijające jeszcze potajemnie do zachod-nich wybrzeży. Elendili zamieszkiwali w większości zachodnie regiony Nu-menoru, lecz Ar-Gimilzor wszystkim, których podejrzewał o przy-należność do Stronnictwa Przyjaciół Elfów, rozkazał, aby się prze-nieśli na wschód, a potem rozciągnął nad nimi ścisły nadzór. Póź-niej Wierni skupiali się wokół przystani Romenna i stamtąd wielu z nich odpływało ku północnym wybrzeżom Śródziemia, by się spotkać z Eldarami w królestwie Gil-galada. Królowie o tych pod-różach wiedzieli, lecz nie przeszkadzali w nich, pod warunkiem, by Elendili raz opuściwszy Numenor nigdy więcej już do niego nie wracali. Królowie bowiem postanowili położyć kres wszelkim stosun-kom swego ludu z Eldarami z Eressei, których nazywali szpie-gami Valarów; mieli nadzieję, że tym sposobem ukryją swoje uczynki i zamiary przed Władcami Zachodu, lecz Manwe o wszystkim wiedział, a zagniewani Valarowie przestali służyć radą królom Numenoru i nie otaczali ich więcej opieką. Odtąd nigdy już okręty Eressei nie wynurzały się z zachodzącego słoń-ca płynąc do Numenoru, a przystań w Andunie opustoszała. W hierarchii dostojeństwa drugie miejsce po rodzinie królew-skiej zajmowali książęta Andunie, oni bowiem także byli potom-kami Elrosa, wywodząc się od Silmarieny, córki Tar-Elendila, czwartego króla Numenoru. Książęta ci byli lojalni wobec kró-lów i okazywali im należną cześć, ale jednocześnie od początku żywili szczególną miłość do Eldarów i szacunek dla Valarów. Gdy Cień się rozrastał, wspomagali jak mogli Wiernych, lecz przez długi czas nie występowali otwarcie, starając się jedynie urabiać serca władców mądrymi radami. Była też słynna z piękności księżniczka Inzilbeth, której mat-ką była Lindorie, siostra Earendura, księcia Andunie za panowa-nia Ar-Sakalthora, ojca Ar-Gimilzora: Gimilzor pojął Inzilbeth za żonę, chociaż ona wcale tego nie pragnęła, gdyż pod wpły-wem matki podzielała w głębi serca przekonania Wiernych; lecz nikt nie śmiał się sprzeciwiać woli dumnych królów czy synów królewskich. Nie było miłości między Ar-Gimilzorem i jego żoną, nie było jej też między ich dwoma synami. Starszy, Inziladun, był podobny do matki z urody i charakteru; młodszy, Gimilkhad, wdał się w ojca, a nawet przewyższył go pychą i despotyzmem. Ar-Gimilzor chętnie tego drugiego uczyniłby swoim następcą, pomijając starszego, gdyby prawo Numenoru na to pozwalało. Inziladun przejąwszy berło wybrał sobie wedle dawnego oby-czaju imię w języku elfów - Tar-Palantir, gdyż miał zarówno oczy, jak umysł dalekowzroczne i nawet ci, co go nienawidzili, bali się jego słów jak wyroczni jasnowidza. Za jego panowania Wierni cieszyli się przez czas jakiś spokojem. Tar-Palantir przywrócił za-niechaną przez jego ojca tradycję i w oznaczonych porach roku odwiedzał miejsce poświęcone czci Eru na górze Meneltarma. Pielęgnował z szacunkiem Białe Drzewo i przepowiedział, że gdy ono uschnie, wygaśnie dynastia królów Numenoru. Lecz skrucha przy-szła za późno i nie mogła już przejednać Valarów oburzonych zu-chwalstwem przodków Tar-Palantira, zwłaszcza że większość numenorejskiego ludu wcale się nie kajała za dawne winy: Gimilkhad, silny i bezwzględny, stanął na czele stronnictwa mieniącego się Ludźmi Króla i sprzeciwiał się woli brata, o ile mógł się ośmie-lić, otwarcie, lecz najczęściej czynił to potajemnie. Tak więc dni Tar-Palantira upływały wśród trosk i król spędzał czas przeważnie na zachodzie; często wspinał się na prastarą wieżę króla Minastira wieńczącą górę Oromet w pobliżu Andunie i stamtąd patrzał z tę-sknotą ku zachodowi, marząc, aby się pojawiły na morzu białe żagle. Ale żaden statek z zachodu nie przypłynął już nigdy więcej do Numenoru, a chmura spowijała przystań Avallone. Gimilkhad zmarł na dwa lata przed dwusetną rocznicą urodzin (bardzo wcześnie jak na potomka Elrosa, nawet w czasach zmierz-chu tej dynastii), lecz z jego śmiercią nie skończyły się kłopoty króla. Syn Gimilkhada, Farazon, był bowiem nie mniej od ojca hardy, żądny bogactw i władzy. Wiele czasu spędzał poza krajem, jako jeden z wodzów w wojnach, które Numenorejczycy prowa-dzili na wybrzeżach Śródziemia, żeby rozszerzyć swoje panowa-nie nad ludźmi; zyskał sławę wielkiego dowódcy na morzu i na lądzie. Gdy więc na wieść o zgonie ojca wrócił do Numenoru, podbił od razu serca ludu, tym bardziej że przywiózł wielkie bo-gactwa i z początku hojnie wszystkich dokoła obdarzał. Tymczasem Tar-Palantir ugiął się pod brzemieniem trosk i umarł. Nie miał syna, tylko córkę, której dał imię Miriel w języku elfów, i ona to była jedyną dziedziczką królewskiego berła, zgod-nie z prawem i ustawami Numenoru. Lecz Farazon poślubił ją wbrew jej woli, popełniając podwójny występek, gdyż prawa Numenoru zabraniały małżeństw między tak bliskimi krewnymi nawet w rodzinie królewskiej. Potem zaś zagarnął berło w swoje ręce, przybierając imię Ar-Farazon (Tar-Kalion w języku elfów) i nadając żonie nowe imię Ar-Zimrafel. Ar-Farazon Złoty był najdumniejszym i najpotężniejszym z wszystkich władców, którzy władali berłem Królów Morza od dnia założenia Numenoru, a było ich przed nim dwudziestu trzech, zarówno królów, jak królowych, spoczywających na łożach ze złota w głębokich grobowcach pod górą Meneltarmą

Tematy

  • ZgĹ‚Ä™bianie indiaĹ„skiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego gĹ‚owa.
  • Ale i niektórzy wędrowni egzorcyści żydowscy próbowali wzywać imienia Pana Jezusa nad opętanymi przez złego ducha: "Zaklinam was przez Pana Jezusa, którego głosi Paweł" -...
  • Mimo całej gadaniny o zmniejszeniu napięcia w Europie Zachodniej za sprawą "ducha Locarno", nie można było zignorować faktu, że dla Polski Locarno było poważną porażką...
  • - Panie Stutz - zwrócił się Horowitz uprzejmie do operatora, który właśnie wyłączył kamerę i rozprostowywał ramiona - panie Stutz, mamy tu ujęcie człowieka, którego...
  • Uderzył mnie fakt – którego w pierwszej chwili nie potrafiłem sobie wytłumaczyć – że choć aszocy przekazywali tę legendę z pokolenia na pokolenie przez całe tysiąclecia, to...
  • I on – pisze – kochał swoją matkę, a wystarczyło mu jedno widzenie, jedno słowo Marysieńki – mimo że jeszcze marzyć nie mógł wówczas, aby była kiedyś jego – aby mu to ujęło żalu, a...
  • Henryk Młody był już poślubiony jednej z córek króla Francji, Małgorzacie, córce Ludwika z drugiego małżeństwa z Konstancją Kastylijską, a Gotfryd mimo młodego wieku...
  • Mimo to zmieniłem kierunek i brnąc przez coraz głębszy piach czekałem, kiedy ta grupa skał objawi swój rzeczywisty, chaotyczny wygląd, ale nie chciała...
  • Dla Billiga wyrażenie osobistych poglądów lub postaw jest nie tyle wyrazem jakiegoś uwewnętrznionego, fundamentalnego przekonania, ile raczej stanowiskiem, którego...
  • - W ka|dym razie nie wcze[niej, ni| tam dotrzecie - odparBa Certain i mimo |e si u[miechnBa, w jej u[miechu byB ból
  • Dr Jonathan Winson z Uniwersytetu Rockefellera uważa, że przypadek kolczatki potwierdza również jego teorię snów, mimo iż teoria ta stanowi niemal dokładne...