Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.

A przynajmniej w odniesieniu do materii tak nie jest. Aczkolwiek brzmi to paradoksalnie i niezwykle, grunt, na którym stoimy, najwyraźniej pierwotnie nie ma charakteru ziemskiego. Jeżeli więc w świetle tego odkrycia pojęcie "pozaziemskości" traci nieco ze swych nieomal magicznych właściwości, to w ślad za tym idzie poznanie, że Ziemia i Wszechświat – przynajmniej jako materialne ciała – nie są sobie tak bardzo obce, że nie są wzajem tak od siebie niezależne i przeciwstawne, jak to często subiektywnie z góry zakładamy. Ziemia – rozumiana przede wszystkim jeszcze zawsze w sensie czysto fizycznym, materialnym – bynajmniej nie jest obcym ciałem w Kosmosie. Jest ona jego produktem. Materia, z jakiej się składa, grunt, na którym żyjemy, pochodzi z jego głębi. Istnieje jeszcze druga przyczyna, dla której ze wszech miar jest słuszne mówić o "przemianie materii", mając na myśli przebiegającą ustawicznie w przestrzeni Wszechświata wymianę materii. Owa kosmiczna przemiana materii była bowiem – jakkolwiek powiązanie to zda się nam może dalekie – niezbędnym warunkiem do tego, aby ów proces biologiczny, który pojmujemy jako zwyczajny, w ogóle mógł był powstać. Jest to ostatnia historia, jaką w książce tej jeszcze pragniemy opowiedzieć. Także na jej ślad nauka natrafiła dopiero w ostatnich czasach. I w tym wypadku każdy szczegół obrazu, jaki zarysował się przy tym przed wzrokiem badaczy, stanowi dobitny przykład niewzruszalnej więzi pomiędzy wszystkimi wydarzeniami rozgrywającymi się w tym jednym olbrzymim Wszechświecie, ilustrację owego przez tak długi czas nawet nie przeczuwanego związku istniejącego na świecie między tym, co największe, a tym, co najmniejsze, między tym, co odbywa się tutaj w naszym ludzkim otoczeniu, a procesami kosmicznymi sięgającymi do granic obserwowalnego Wszechświata. Wstecz / Spis Treści / Dalej MATERIA, Z KTÓREJ SIĘ SKŁADAMY KOLEBKA GWIAZD • KRĘGOSŁUP DRÓG MLECZNYCH • BIOGRAFIA GWIAZDOWEGO BYTU • BIAŁE KARŁY • W ŚLEPEJ ULICZCE • JAŚNIEJSZE NIŻ 200 MILIONÓW SŁOŃC • GWIAZDA SCHODZI ZE SCENY Ta ostatnia historia rozpoczyna się w roku 1944. Szczytowym punktem jej jest poznanie, że nie byłoby nas, że cała nasza ogromna Galaktyka, Droga Mleczna ze swą setką miliardów słońc, byłaby pozostała po dziś dzień nieożywioną, martwą wyspą we Wszechświecie, gdyby nie miała owej już obszernie przez nas opisanej spiralnej budowy. Prócz kilku innych typów galaktyk astronomowie od dawna już znają układy gwiazdowe o kształcie soczewki, tak zwane mgławice eliptyczne, podobne, praktycznie biorąc, do naszej Drogi Mlecznej i wielu innych mgławic spiralnych pod względem liczby gwiazd, rozmieszczenia przestrzennego i wielu innych właściwości, z jednym ważkim wyjątkiem: owe "eliptyczne" mgławice wywodzą swoją nazwę stąd, że nie mają ramion spiralnych. Są wszelkie podstawy do przypuszczenia, że na ich olbrzymich przestrzeniach nie ma życia: że reprezentują one układy, w których rozwój kosmiczny zatrzymał się na takim stadium, w jakim z pewnej określonej przyczyny jeszcze nie zacząć istnieć ewolucja biologiczna. Aby jednak dobrze zrozumieć owe powiązania, musimy kolejno zdać relację o przebiegu badań przeprowadzonych nad nimi. W roku 1944 amerykański astronom niemieckiego pochodzenia Walter Baade opublikował naukową rozprawę o "populacjach gwiazdowych". Baade w słynnym obserwatorium astronomicznym Mt Wilson zajmował się przez wiele lat badaniami linii w widmach gwiazd innych dróg mlecznych. W trakcie tej pracy odkrył, że we wszystkich przez niego badanych mgławicach spiralnych występowały prawdopodobnie dwie różne

Tematy

  • ZgĹ‚Ä™bianie indiaĹ„skiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego gĹ‚owa.
  • 2/ I je[li zamierzaBby zrobi to samo z Shirin-Gol, kiedy ona doro[nie, mo|e sobie oszczdzi caBego zachodu, bo ona nie chce harowa przy synach - sami blizniacy przysparzali jej wystarczajco wiele trosk i obowizków - ani nie chce cierpie, w razie gdyby Allah zdecydowaB si uczyni z jej dzieci shahid
  • ANTONI Na przykład? SEWERYN Goła! ANTONI Och! SEWERYN ( przedrzeźniając) Och! Dobre sobie to „och”!… Powiadam: romantyk jesteś, my się nigdy nie zrozumiemy,...
  • - Panie Stutz - zwrócił się Horowitz uprzejmie do operatora, który właśnie wyłączył kamerę i rozprostowywał ramiona - panie Stutz, mamy tu ujęcie człowieka, którego...
  • Jeśli takie metody, takie wyobrażanie sobie, uważane są za algorytmy, to są to bardzo szczególne algorytmy — zorganizowane nie algebraicznie, ale przestrzennie, jako...
  • Może sprawia to jakieś przeznaczenie właściwe dla ludu danego kraju, jak to astrologowie [212b] sobie wyobrażają, albo może bliżej nie określone gwiazdy zodiakalne11...
  • Można więc wyobrazić sobie, że wędrowanie pośród wiosek indyjskich miałoby wiele z tych cech w przeciwieństwie do o wiele bardziej przypominających przestrzeń-enklawę...
  • Uderzył mnie fakt – którego w pierwszej chwili nie potrafiłem sobie wytłumaczyć – że choć aszocy przekazywali tę legendę z pokolenia na pokolenie przez całe tysiąclecia, to...
  • Wkrótce byłoby za późno, wbiegł więc poza dwór i własnego konia, który w gotowości stał, pochwyciwszy, pędem z nim ku łaźni skoczył - wołając, ile miał siły, a raczej krzycząc...
  • Tak więc mój skarb, który kiedy był zdrowy, to z wesołym śmiechem opowiadał, jak to w Polnej się topił, opowiadał o tym z zapałem tylko po 8 Balbinka - potoczna nazwa ulicy ks...
  • Choć nie byli w stanie znaleźć konia, który uniósłby Bahzella - czego zresztą nikt, co Koniokrad przyznał z humorem, nie był w stanie doko- nać - kwatermistrzowie zakonu...